poniedziałek, 23 lutego 2015

Jak dobrać zawory do grzejnika - cz. 1 grzejniki płytowe

Temat doboru odpowiedniej armatury grzejnikowej (zawory, głowice termostatyczne, siłowniki itp.) jest niezwykle obszerny i trudno w jednym poście wyjaśnić wszystkie kwestie związane z tym zagadnieniem. 
Zacznę więc od doboru zaworów do grzejników płytowych, najbardziej popularnych w naszych domach (chociaż do końca nie jestem pewien czy bardziej popularne od grzejników płytowych nie są grzejniki żeliwne, o których też na pewno wspomnę).
W zależności od rodzaju podejść do instalacji grzejniki płytowe dzielą się na grzejniki : bocznozasilane i dolnozasilane. 
Przejdę teraz do omówienia doboru armatury grzejnikowej dla poszczególnych typów grzejników płytowych.

Grzejniki bocznozasilane


Posiadają cztery króćce, po dwa z każdej strony grzejnika. Dwa króćce służą do montażu zaworów, jeden do montażu odpowietrznika i jeden do montażu korka zaślepiającego (można wykorzystać do spuszczenia wody).

Zalecane sposoby podłączenia grzejnika do instalacji:


Podłączenie boczne może być z lewej lub prawej strony grzejnika przy czym króciec zasilający jest zawsze na górze grzejnika. Odwrotne podłączenie spowoduje spadek mocy grzejnika nawet o 30%.


Podłączenie krzyżowe należy stosować przy grzejnikach o długości powyżej 200cm lub kiedy stosunek długości do wysokości grzejnika przekracza 4:1; taki rodzaj podłączenia umożliwi bardziej równomierny rozkład temperatury w grzejniku.


Jeżeli grzejnik znajduje się we wnęce podokiennej (np. wymiana grzejnika żeliwnego na płytowy) lub podłączany jest od pionu znajdującego na ścianie pomieszczenia stosujemy zawory proste (na zdjęciu z prawej strony zawór termostatyczny Heimeier  V-exakt i powrotny Heimeier Regulus).

         


W przypadku podłączenia grzejnika ze ściany znajdującej się za grzejnikiem stosujemy zawory kątowe (na zdjęciu z prawej strony zawór termostatyczny Heimeier Standard i powrotny Heimeier Regulus).


W obu powyższych przykładach głowica termostatyczna montowana na zaworze termostatycznym znajduje się w położeniu prostopadłym do ściany. Są jednak takie sytuacje gdy głowica wystająca poza obrys grzejnika przeszkadza, np. w wąskich korytarzach ( w skrajnych przypadkach może dojść do uszkodzenia głowicy). Jest jednak rada na taką przeszkadzającą głowicę. Proponuję montaż zaworu termostatycznego tzw. osiowego lub prościej mówiąc axialnego :-) Głowica zamontowana na takim zaworze będzie ułożona równolegle do ściany (na zdjęciu z prawej strony zawór termostatyczny Heimeier V-exakt axialny).



Zawór powrotny z oczywistych powodów nie występuje w wersji axialnej; wystarczy zastosować zawór kątowy.

Grzejniki dolnozasilane


Tzw. grzejniki dolnozasilane mają wbudowaną termostatyczną wkładkę zaworową, która zastępuje zawór termostatyczny, o którym pisałem powyżej. Wkładka zaworowa montowana jest w górnym króćcu grzejnika. Z drugiej strony grzejnika  znajduje się króciec z odpowietrznikiem.





Podłączenie grzejnika do instalacji następuje dwoma króćcami znajdującymi się od dołu grzejnika z jego prawej lub lewej strony; są także grzejniki z króćcami znajdującymi się pośrodku grzejnika (podłączenie centralne).


Jak widać na powyższych rysunkach króciec zasilania (czerwona strzałka) znajduje się bliżej środka grzejnika a króciec powrotu (niebieska strzałka) bliżej skraju grzejnika. W przypadku grzejników z podłączeniem centralnym należy pamiętać, że króciec zasilania znajduje się po przeciwnej stronie niż wkładka zaworowa.
Większość firm dostarcza grzejniki z podłączeniem od dołu z prawej strony i takle grzejniki są z reguły dostępne "od ręki" (nie dotyczy to tylko grzejników o nietypowych wymiarach). Jeżeli zamierzamy kupić grzejnik z podłączeniem z lewej strony musimy to odpowiednio wcześniej zaplanować gdyż okres oczekiwania na takie grzejniki może wynosić nawet klika tygodni.
Jeżeli kupujemy grzejniki typu 21 (dwie płyty i jeden konwektor),  22 (dwie płyty i dwa konwektory) lub 33 (trzy płyty i trzy konwektory), w których tylną ściankę stanowi płyta grzewcza identyczna z płytą frontową to w przypadku niektórych marek grzejników możemy grzejnik z podłączeniem z prawej strony odwrócić i wtedy mamy sprawę podłączenia z przeciwnej strony załatwioną. Dotyczy to jednak tylko tych grzejników, które mocowane są do ściany przy pomocy specjalnych szyn (np. Purmo, HM Galant) a więc nie mają przyspawanych lub zgrzanych na tylnej ściance uchwytów (np. Kermi, Cosmonova).



Jeżeli nie jesteśmy pewni jakiej długości grzejnik zamontujemy w pomieszczeniu to warto zastanowić się nad kupnem wersji z podłączeniem centralnym. Możemy wtedy przygotować podejścia pod grzejnik dużo wcześniej a decyzję o wielkości grzejnika podjąć przed wprowadzeniem się do nowego domu.

Jak już wspomniałem grzejniki dolnozasilane mają wbudowaną wkładkę zaworową a więc pozostaje tylko zakup specjalnego podwójnego zaworu odcinającego, przy pomocy którego podłączamy grzejnik dolnozasilany do instalacji c.o.. Służy on także do odcięcia dopływu wody do grzejnika jeżeli chcemy np. zdjąć grzejnik aby pomalować ścianę za grzejnikiem.
Zawory odcinające produkują wszystkie firmy oferujące armaturę c.o. Poniżej przykład zaworów firmy Danfoss ( od lewej strony zawór prosty, pośrodku zawór kątowy).
 




Większość zaworów posiada gwinty:
  • do podłączenia do instalacji c.o. zewnętrzny 3/4"
  • do podłączenia do grzejnika wewnętrzny 3/4"


Ponieważ część grzejników, zamiast króćców przyłączeniowych z gwintami zewnętrznymi 3/4", posiada gwint wewnętrzny 1/2" należy dokupić specjalne nyple redukcyjne 3/4" x 1/2" (na rysunku powyżej nyple razem z zaworem), najlepiej tego samego producenta co zawór. Niektóre firmy sprzedają zawory w komplecie z nyplami.

Głowice termostatyczne montujemy na wkładkach zaworowych podobnie jak na zaworach termostatycznych. Trzeba przy tym pamiętać, że mocowanie głowicy termostatycznej musi odpowiadać mocowaniu wkładki zaworowej. Większość wkładek zaworowych jest wyposażona w gwint M30x1,5mm i pasują do nich wszystkie głowice termostatyczne z takim właśnie gwintem. Są jednak wkładki zaworowe z innym typem mocowania i trzeba dobrać wtedy odpowiedni model głowicy termostatycznej (np. Danfoss).

Jeżeli montujemy grzejnik we wnęce podokiennej i mamy problem ze zmieszczeniem głowicy termostatycznej pomiędzy obudową grzejnika a ścianą to proponuję zastosować głowicę termostatyczną kątową firmy Heiemeier.


Co zrobić gdy okaże się, że mamy zamienione miejscami rury zasilania i powrotu? Odsyłam do posta na ten temat: Mam problem, pomóżcie ;-)

poniedziałek, 16 lutego 2015

Grzejnik chromowany - ładny ale...

Grzejnik chromowany a właściwie grzejnik łazienkowy chromowany bo głównie stosowany w łazienkach.

Na co warto zwrócić uwagę decydując się na zakup takiego grzejnika bo jest to niemały wydatek.
Otóż najważniejszą sprawą jest odpowiedni dobór mocy grzewczej. Należy wziąć pod uwagę fakt, że moc grzewcza grzejników chromowanych jest niższa od mocy grzewczej grzejników lakierowanych o tych samych wymiarach o kilkanaście do kilkudziesięciu procent.

Podam przykłady:
 
Grzejnik łazienkowy
Terma Dexter
1220x500mm
lakierowany 582W
chromowany 387W



  
Grzejnik łazienkowy
Enix Focus F
818x502mm
lakierowany 410W
chromowany 273W
Grzejnik łazienkowy
Zehnder Yucca asymetryczny
1736x478mm
lakierowany 696W
chromowany 478W

















Tak więc  kupując grzejnik chromowany musimy wybrać grzejnik o większych wymiarach niż gdybyśmy zdecydowali się na grzejnik lakierowany. Trzeba pamiętać też o dużej różnicy w cenie grzejnika. 

Także tutaj posłużę się przykładem. Do ogrzania łazienki o powierzchni 7m2 potrzebujemy grzejnika o mocy 630W. Wybieramy grzejnik Zehnder Toga (dane i ceny ze sklepu internetowego www.multimex.com.pl):
  
        - wersja lakierowana   1148x600mm       668W          727,18 zł
        - wersja chromowana 1760x600mm       709W        2530,85 zł










Dlaczego moc grzejnika chromowanego jest niższa? Otóż powłoka chromowana pochłania ciepło ale go nie oddaje. A więc jest ładna ale..

Tych "ale" jest więcej. Na przykład jakość powłoki chromowanej, która jest niezmiernie ważna gdyż grzejnik łazienkowy będzie zamontowany w pomieszczeniu o dużej wilgotności. Nie decydujmy się na zakup tanich grzejników chromowanych. Dobra powłoka kosztuje a więc nie może być tania czyli cenowo zbliżona do ceny grzejnika lakierowanego. Na marnej jakości powłoce chromowanej po kilku latach eksploatacji może utworzyć się drobna siateczka pęknięć a zdarzają się też przypadki łuszczenia się powłoki. Warto dowiedzieć się przy zakupie jaki jest okres gwarancji na grzejnik chromowany oraz w jakich warunkach może być eksploatowany.

Kolejne "ale" to problem utrzymania grzejnika chromowanego w czystości. Pamiętajmy, ze każde dotknięcie grzejnika czy chlapnięcie wodą pozostawia na nim ślad. Jeżeli ma być on ozdobą łazienki to trzeba pamiętać o każdorazowym "zacieraniu śladów" :-)

To co napisałem powyżej nie jest krytyką grzejników chromowanych; ma jedynie pomóc potencjalnemu Kupującemu w podjęciu świadomej decyzji o zakupie.

Na koniec dodam, że alternatywą dla grzejników chromowanych są grzejniki z polerowanej stali nierdzewnej. Są to grzejniki bez dodatkowej powłoki a więc o dużej mocy cieplnej i trwałe czyli nie podlegające korozji.
Przykładem takiego grzejnika jest np. Sunerzha Bohemia. W odniesieniu do grzejnika Toga, o którym napisałem powyżej grzejnik o mocy grzewczej 672W ma wymiary 1158x632mm i kosztuje 2051,08 zł. Jest więc mniejszy i tańszy mimo zbliżonej mocy grzewczej.

czwartek, 29 stycznia 2015

Grzejniki i podzielniki

Tym razem parę słów o podzielnikach kosztów ogrzewania montowanych na grzejnikach w budynkach wielorodzinnych.
Wokół podzielników narosło wiele kontrowersji; w internecie roi się wręcz od artykułów i forów z opiniami niezadowolonych właścicieli mieszkań w Spółdzielniach Mieszkaniowych czy Wspólnotach.
Tak się składa, że temat podzielników kosztów znam na wylot. Ponad dwadzieścia lat temu pracowałem w jednej z niemieckich firm wprowadzających na polski rynek podzielniki kosztów ogrzewania, początkowo  tzw. wyparkowe, w okresie późniejszym elektroniczne. Prowadziłem szkolenia z montażu podzielników. Brałem też udział w szeregu sympozjów i konferencji związanych z rozliczaniem zużycia ciepła.
Nie będę jednak wyjaśniał szczegółowo co to jest podzielnik kosztów ogrzewania, jak jest zbudowany czy do czego służy. Można o tym wyczerpująco dowiedzieć się z licznych artykułów zamieszczanych w internecie.
Chciałbym skupić się na kilku konkretnych kwestiach związanym z podzielnikami kosztów ogrzewania i grzejnikami; myślę, że dosyć istotnych dla właścicieli mieszkań w budownictwie wielorodzinnym.

Decydując się na wymianę starych żeliwnych grzejników na nowe grzejniki, np. płytowe czy dekoracyjne musimy otrzymać od administracji budynku kilka istotnych informacji:
  1. Na jakim ciśnieniu roboczym mają pracować nowe grzejniki. Akurat ten czynnik nie ma wpływu na rozliczanie ciepła ale jest bardzo ważny przy doborze grzejnika; szczególnie w wieżowcach, w których ciśnienie robocze na niższych kondygnacjach może wynosić 5 - 6 bar i więcej. Z reguły administracja wymaga dokumentów od producenta grzejników zaświadczających o tym na jakim ciśnieniu roboczym może pracować dany grzejnik.
  2. Jaką moc powinien posiadać grzejnik i przy jakich parametrach instalacji c.o. I tutaj mogą wystąpić problemy; jeżeli administracja poda moc  grzejnika np. 1000W przy parametrach 90/70'C a my kupimy grzejnik o tej mocy ale dla parametrów 75/65'C (większość producentów grzejników podaje moc dla takich parametrów) to grzejnik będzie przewymiarowany czyli jego moc będzie większa niż zapotrzebowanie ciepła w danym pomieszczeniu. Z punktu widzenia użytkownika nie ma to znaczenia; kupił większy grzejnik a więc zapłacił więcej niż powinien ale za to będzie miał cieplej. Owszem, pewnie tak będzie ale po to zakłada się podzielniki aby oszczędzać na ogrzewaniu utrzymując temperaturę w pomieszczeniu na poziomie komfortu cieplnego przebywających w nim osób. Grzejnik przewymiarowany spowoduje większe opłaty za ogrzewanie w porównaniu z grzejnikiem dobranym zgodnie z zaleceniami Administracji, przy tych samych warunkach ogrzewania (czyli identyczne temperatury zasilania i powrotu, ta sama temperatura zewnątrz budynku i wewnątrz pomieszczenia w jednakowym okresie czasu). Wyższe opłaty spowodowane są tym, ze firma rozliczeniowa do grzejników o różnych rozmiarach i mocach grzewczych stosuje inne współczynniki przeliczeniowe zgodnie z założeniem, że grzejnik przewymiarowany będzie zużywał więcej ciepła i oddawał też więcej ciepła po osiągnięciu odpowiedniej temperatury w pomieszczeniu kiedy dopływ ciepłej wody do grzejnika zamknięty jest zaworem termostatycznym. Brzmi to dosyć skomplikowanie ale tak jest w praktyce i warto o tym pomyśleć zanim zmieni się grzejniki na inne.
Jeżeli znamy odpowiedź na powyższe pytania to możemy przystąpić do wyboru grzejnika. Zwrócę tutaj uwagę na dość istotny fakt. Podzielniki kosztów ogrzewania, zarówno wyparkowe jak i elektroniczne, muszą być przymocowane do grzejnika w taki sposób aby tylna ścianka podzielnika stykała się z grzejnikiem (elementem grzejnika), w którym płynie woda.

Podzielniki mocowane są na kilka sposobów:
  • przy pomocy śrub i specjalnych uchwytów lub taśm stalowych (np. grzejniki członowe żeliwne i aluminiowe oraz łazienkowe tzw. drabinki)
Zdjęcie z portalu
www.administrator24.info
Zdjęcie z portalu www.regiodom.pl

  • przy pomocy gwintowanych nitów z miedzi zgrzewanych do płaskiej powierzchni frontowej grzejnika (np. grzejniki płytowe, inne grzejniki z płaską powierzchnią)
  • przy pomocy specjalnego kleju o dobrej przewodności termicznej do płaskiej powierzchni frontowej grzejnika (np. grzejniki płytowe, inne grzejniki z płaską powierzchnią)
Jeżeli zamierzamy kupić grzejnik niestandardowy np. dekoracyjny lub konwektorowy to warto zasięgnąć informacji u Sprzedawcy czy jest możliwość zamontowania podzielnika na grzejniku. Nie bez znaczenia jest też fakt, ze w przypadku grzejników dekoracyjnych, które z reguły są drogie (koszt rzędu kilku tysięcy złotych) podzielnik kosztów zepsuje nam efekt dekoracyjny grzejnika a poza tym, w przypadku grzejnika o płaskiej powierzchni, np. Terma Case lub Vasco Niva montaż przy pomocy nitów zgrzewanych do "gołej" blachy grzejnika zniszczy nam bezpowrotnie grzejnik. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem może być zrezygnowanie z podzielników i rozliczanie kosztów c.o. ryczałtowo ale wiąże się to na pewno ze zdecydowanie większymi opłatami za c.o.
W przypadku grzejników konwektorowych, które mają płaskie obudowy np. Jaga Strada producent przewidział montaż podzielnika z boku grzejnika w specjalnym wycięciu w obudowie grzejnika.

I na koniec jeszcze jedna ważna rzecz. Każdy grzejnik ma ustalone miejsce montażu podzielnika na grzejniku.  Zarówno na wysokości grzejnika jak i odległości od lewej lub prawej krawędzi. Warto poprosić przedstawiciela firmy rozliczeniowej o przekazanie wytycznych dotyczących miejsca montażu podzielnika. Może się bowiem zdarzyć (a zdarza się tak niestety dosyć często), że monter zamocuje podzielnik w niewłaściwym miejscu na grzejniku co będzie miało znaczący wpływ na wskazania podzielnika a także na opłaty za c.o. Mając wytyczne możemy sprawdzić prawidłowość zamontowania podzielnika.

Jeżeli macie Państwa jakieś zapytania dotyczące rozliczania kosztów c.o. za pomocą podzielników służę pomocą.

piątek, 19 grudnia 2014

Po co izolować rury ?

W tym poście chciałbym poruszyć kwestię izolacji rur w przypadku montażu instalacji centralnego ogrzewania w starych mieszkaniach, szczególnie w kamienicach ogrzewanych kiedyś np. piecami kaflowymi. Ponieważ w większości przypadków materiał, z których wykonane są ściany kamienic jest często w fatalnym stanie i kruszy się przy próbach kucia pod bruzdy, w których miałyby być prowadzone rury to właściciele godzą się na prowadzenie rur na zewnątrz, po ścianie.

Najczęściej instalację wykonuje się z rur miedzianych, które są sztywniejsze od rur plastikowych, nie wyginają się pod wpływem ciepła oraz są z reguły mniejszej średnicy od rur PE, a poza tym można je pomalować na kolor ściany aby były jak najmniej widoczne.

Uważam jednak, że rury powinny być izolowane i zaraz wyjaśnię dlaczego. Zadaniem rur jest doprowadzenie ciepłej wody do grzejnika i odprowadzenie wychłodzonej do kotła. Grzejnik montujemy najczęściej pod oknem gdyż w tym miejscu są największe straty ciepła. Tak więc źródłem ciepła w pomieszczeniu powinien być grzejnik gdyż jego konstrukcja umożliwia w optymalnym stopniu przekazywanie ciepła do pomieszczenia. Jeżeli nie zaizolujemy rur po drodze od kotła do grzejnika to część ciepła zostanie oddana przez rury, które często prowadzone są tak aby były jak najmniej widoczne. czyli za meblami, zasłonami itp. przeszkodami, które uniemożliwiają emisję ciepła z rur na mieszkanie. Tak więc tracimy ciepło nie korzystając z niego. Poza tym do grzejnika dociera woda o niższej temperaturze niż wychodząca z kotła obniżając moc grzejnika.

Przy krótkich odcinkach rur np. gdy kocioł zainstalowany jest w łazience i ciepło doprowadzone jest do grzejnika drabinkowego nie ma to specjalnego znaczenia ale już przy odcinkach długości kilkunastu metrów ma to wpływ na skuteczność grzania instalacji.
Oczywiście dla przeciętnego właściciela mieszkania może ten fakt nie mieć znaczenia gdyż nie jest on świadomy tego, ze mógłby płacić niższe rachunki za ogrzewanie. O ile niższe tego nie jestem w stanie wyliczyć ale nawet kilka procent mniej dla wielu osób jest znaczące.

O tym czym izolować rury decyzje pozostawiam inwestorom. Wiem, że miękkie otuliny piankowe czy z twardego polistyrenu nie będą ozdobą ścian ale jeżeli zastosujemy do izolacji otulinę o grubości ścianki 9 mm i zabudujemy rury płytą G-K lub specjalnym cokołem to problem estetyki mamy rozwiązany.

Zdjęcie z portalu www.atlasfachowca.pl
Z materiałów firmy REHAU

piątek, 12 grudnia 2014

Ogrzewanie obiektów sakralnych cz.2

Kontynuuję temat z poprzedniego posta na temat ogrzewania kościołów ( post z 24.10.2014r.). Tym razem skupię się na kilku obiektach, w których nie udało mi się przekonać władz kościelnych do moich propozycji ogrzewania kościołów. Z różnych względów, przede wszystkim finansowych.

Zacznę od wyjątkowego kościoła w Poznaniu, mianowicie zabytkowej Fary przy ulicy Klasztornej. Historia Fary sięga XVI wieku i jest to obiekt z bogato zdobionym wnętrzem, o dużej powierzchni i kubaturze (wysokość nawy głównej wynosi 27 metrów). Tak więc ogrzanie całego kościoła jest wręcz niemożliwe i ekonomicznie nieuzasadnione. Poza tym, ze względu na ochronę konserwatorską, nie ma możliwości montażu źródeł ciepła tak aby były one całkowicie niewidoczne. Proboszcz Fary zasugerował ogrzewanie miejscowe ławek kościelnych tylko w czasie mszy świętych, które gromadzą w dni robocze kilkudziesięciu wiernych, w niedziele nieco więcej ale i tak kościół nie jest zapełniony.


Zaproponowałem rozwiązanie sprawdzone już w kilku kościołach w południowej Polsce. Istotą tego rozwiązania miał być montaż pod ławkami grzejników zasilanych z kondensacyjnego kotła gazowego zamontowanego w podziemiach Fary. Jak wygląda grzejnik zamontowany pod ławką w jednym z kościołów obrazuje poniższe zdjęcie.

Zdjęcie z materiałów firmy Regulus
Grzejniki firmy Regulus oddają ciepło zarówno przez promieniowanie (płaszczyzna pionowa grzejnika) jak i przez konwekcję. Ogrzane powietrze rozchodzi się pod ławką i kieruje na zgromadzonych w ławkach wiernych. Aby utrzymać odpowiedni komfort cieplny wystarczy temperatura zasilania maks. 50oC. Ponieważ grzejnik posiada małą pojemność wodną (woda płynie w cienkich rurkach miedzianych) jego bezwładność cieplna jest bardzo mała i grzejnik zarówno szybko się nagrzewa jak i wychładza. Można  więc zaprogramować cykle grzania w kościele tak aby rozpocząć grzanie krótko przed rozpoczęciem mszy i zakończyć zaraz po jej zakończeniu. Niska temperatura czynnika grzewczego oraz krótkie okresy pracy grzejników nie powodują zmian w mikroklimacie kościoła. Oprócz tego zastosowanie kotła kondensacyjnego jako źródła ciepła przy niskiej temperaturze zasilania grzejników znacznie obniża koszty eksploatacyjne ogrzewania.
Proboszcz poznańskiej Fary wybrał inne rozwiązanie w postaci elektrycznego ogrzewania strefowego. Nie będę się wypowiadał na temat takiego rozwiązania bo nie jestem akurat ekspertem w tej dziedzinie.

Inny z obiektów sakralnych, w którym zaistniał problem ogrzewania to parafia pw. Zmartwychwstania Pańskiego na poznańskiej Wildzie. W zabudowaniach kościelnych znajduje się nowoczesna kotłownia z kotłem gazowym o mocy 248kW, który przekazuje część ciepła do centrali wentylacyjnej z nagrzewnicą wodną o mocy 93kW. Zadaniem centrali jest rozprowadzenie ogrzanego powietrza kanałem biegnącym w ścianie wokół całego kościoła. Od głównego kanału odchodzą krótkie kanały zakończone metalową  kratką.

Intencją takiego rozwiązania było rozprowadzenie powietrza ogrzanego w centrali wentylacyjnej kanałami do wnętrza kościoła. Problem w tym, że wykonawca nie zadał sobie trudu aby wyliczyć wszystkie opory powietrza w kanale i zmienić odpowiednio przekroje kanałów wylotowych tak aby powietrze zostało równomiernie rozprowadzone do wszystkich kratek. Poza tym kanał opasujący kościół nie jest ocieplony. Efektem takiego podejścia czyli sprzedać i zapomnieć jest niedogrzany kościół mimo sporych wydatków za gaz. Nie jestem specjalistą od wentylacji ale już na pierwszy rzut oka kuriozalne było zakończenie kanału wylotowego centrali wentylacyjnej przed ścianą, powyżej której znajdował się właściwy murowany kanał. Czyli powietrze już od początku napotykało na duży opór. Zresztą nie będę dalej komentował bo szkoda słów.
Moja propozycja zdecydowanego usprawnienia instalacji bazowała na miejscowym ogrzewaniu powietrza bezpośrednio przy wylocie z kanału do wnętrza kościoła. Czyli zrezygnowaniu z ogromnej centrali nie zdającej w tym przypadku egzaminu i rozprowadzeniu ciepłej wody izolowanymi rurami wewnątrz kanału opasującego kościół. Przy każdej kratce wylotowej zaproponowałem zamontowanie wymiennika ciepła z wentylatorem promieniowym, takim jakie stosuje się w grzejnikach kanałowych. Jest kilka zalet takiego rozwiązania:
  1. brak strat ciepła w nieizolowanym kanale; ciepło jest rozprowadzane izolowanymi rurami bezpośrednio do kratek wylotowych
  2. instalacja pracuje cicho gdyż wentylatory promieniowe są bardziej ciche w porównaniu z wentylatorem centrali wentylacyjnej
  3. istnieje możliwość strefowego sterowania ogrzewania wymiennikami w zależności od zapotrzebowania na ciepło
  4. powietrze do ogrzania  zasysane jest z głównego kanału o dużym przekroju, który jest połączony na drugim końcu z czerpnią powietrza zewnętrznego
  5.  w miesiącach letnich można wykorzystać wentylatory do nawiewu świeżego powietrza z zewnątrz
Jak na razie moja propozycja nie spotkała się z pozytywnym odzewem, a szkoda.

Wydaje mi się, że pomysły na ogrzewanie istniejących obiektów sakralnych przy pomocy nagrzewnic powietrza z wentylatorem czy central wentylacyjnych nie są najlepszym rozwiązaniem problemu.
Podam kolejne dwa przykłady z mojego poznańskiego podwórka.
Ponad stuletni kościół pw. Najświętszego Serca Jezusa i Św. Floriana na Jeżycach jest świątynią o bardzo dużej kubaturze i ogrzanie tak ogromnej przestrzeni jest naprawdę dużym wyzwaniem.


W kościele tym zamontowano w stropie nawy głównej cztery nagrzewnice powietrza z wentylatorami.


Sęk w tym, ze nagrzewnice znajdują się na wysokości kilkunastu metrów. Zrzucenie ciepłego powietrza z tak dużej wysokości do poziomu posadzki jest praktycznie niemożliwe. Oczywiście pomijam tutaj zastosowanie wentylatorów o dużej mocy, których hałas podczas pracy uniemożliwiał by odprawianie mszy św. Tak więc w kościele jest nadal zimno a efektywność zainstalowanego ogrzewania jest bliska zeru.

Podobny problem ale głównie z powodu głośnej pracy instalacji istnieje w klasztorze oo. Dominikanów. Tutaj zastosowano nawiew powietrza przez kanały umieszczone w stropie naw bocznych. Nie wiem jaka jest efektywność tego ogrzewania ale kilka razy przekonałem się, że pracujące urządzenie nadmuchowe skutecznie przeszkadza w uczestnictwie w nabożeństwie.

Sadzę, że problemów związanych z ogrzewaniem obiektów sakralnych jest prawie tyle ile tych obiektów znajduje się w kraju. Kiedyś rzadko który kościół był ogrzewany i jakoś wierni nie narzekali a zimy były bardziej surowe. Teraz każdy przyzwyczajony jest do komfortu i chciałby mieć temperaturę w kościele taką jak w domu. A tak naprawdę wystarczy temperatura 8-11°C wewnątrz kościoła aby osobom przebywającym w ubraniu w jakim poruszają się na zewnątrz było odpowiednio ciepło.

W dwóch postach na blogu na pewno nie wyczerpałem tematu ogrzewania kościołów. Zasygnalizowałem jedynie skale problemu jaka dotyczy wielu obiektów sakralnych w naszym kraju. Niewykluczone, ze jeszcze wrócę do tego zagadnienia.

wtorek, 2 grudnia 2014

Elektryczny czy prawie elektryczny

Oto jest pytanie.
Pytanie o tyle istotne, że wiele osób nie odróżnia grzejnika elektrycznego w 100% od hybrydy w postaci grzejnika tzw. wodnego, czyli podłączonego do instalacji c.o., z zamontowaną dodatkowo grzałką elektryczną.

Rodzajów grzejników elektrycznych jest całe mnóstwo. Podam kilka przykładów:
  • konwektorowe z konwekcją naturalną (przykład  tutaj) i konwekcją wymuszoną czyli z wentylatorem (przykład tutaj)
  • promiennikowe działające tak jak promienie słoneczne a więc ogrzewające powierzchnie przedmiotów oraz osoby przebywające w ich zasięgu a nie bezpośrednio powietrze
  • radiacyjne czyli oddające ciepło przez promieniowanie podobnie jak stary dobry piec kaflowy (przykład tutaj)
  • olejowe; popularne ze względu na cenę i możliwość przenoszenia grzejnika z jednego pomieszczenia do drugiego
  • łazienkowe tzw. drabinki przygotowane fabrycznie do podłączenia do instalacji elektrycznej; wewnątrz grzejnika znajduje się olej lub inna ciecz o małej rozszerzalności cieplnej (przykład tutaj)
  • dekoracyjne jw. (przykład tutaj)
  • suszarki łazienkowe z zamontowanym wewnątrz przewodem grzejnym (przykład tutaj)
  • maty i listwy grzewcze z przewodami grzejnymi
Chciałbym się jednak skupić na łazienkowych wodnych grzejnikach centralnego ogrzewania, do których istnieje możliwość zamontowania grzałki elektrycznej gdyż przed zakupem takiego grzejnika należy rozważyć kilka istotnych kwestii.
Zacznę od tego, że większość inwestorów nie jest przekonana do takiego rozwiązania  uważając, że zakup grzałki jest niepotrzebnym wydatkiem lub kiedyś w razie potrzeby grzałkę dokupią i zamontują.
Moim skromnym zdaniem warto zainwestować w grzałkę w łazience gdyż mieszkamy w klimacie, w którym zdarzają się zimne i deszczowe lata. Ogrzewanie jest wyłączone i nikt raczej nie myśli o tym żeby włączać ogrzewanie w całym budynku tylko po to aby było cieplej w łazience lub aby wysuszyć przemoczone ubrania lub wilgotne ręczniki. Wtedy idealnym rozwiązaniem jest grzałka elektryczna, która zapewni odpowiedni komfort cieplny w łazience i w razie konieczności wysuszy ręczniki.

Tak więc warto rozważyć zakup grzejnika łazienkowego i grzałki elektrycznej dopasowanej do jego mocy grzewczej.
Przy zakupie należy jednak pamiętać o kilku zasadach:
  • moc grzałki nie powinna przekraczać mocy grzewczej grzejnika; z reguły producenci grzejników podają jaka moc grzałki odpowiednia jest do danego grzejnika
  • oprócz doprowadzenia instalacji c.o. do grzejnika należy przygotować gniazdko do grzałki elektrycznej, najlepiej z tej strony grzejnika, z której będzie zamontowana grzałka
  • decydując się na montaż grzałki pamiętajmy też o usytuowaniu grzejnika w takim miejscu w łazience, które będzie zgodne przepisami dotyczącymi montażu urządzeń elektrycznych w pomieszczeniach o podwyższonej wilgotności powietrza.. Na poniższym rysunku przedstawione są strefy w jakich można montować urządzenia elektryczne o różnym stopniu ochrony. Tak więc strefa 0 - stopień ochrony min. IPX7, strefa 1 - stopień ochrony IPX5, strefa 2 - stopień ochrony min. IPX5, strefa 3 - stopień ochrony min. IPX1. Producenci grzałek podają jaki stopień ochrony posiada określony typ grzałki.
  • warto zastanowić się nad wyborem sterowania ogrzewaniem przy pomocy grzałki, czy ma to być proste sterowanie polegające na utrzymaniu stałej temperatury grzejnika (przykład tutaj) bądź też z możliwością regulacji temperatury (przykład tutaj), z wyłącznikiem czasowym umożliwiającym samoczynne wyłączenie grzałki po określonym czasie (przykład tutaj i tutaj) ,  z możliwością programowania czasów włączenia grzałki w systemie dobowym lub tygodniowym (przykład tutaj), ze zdalnym sterowaniem (przykład tutaj) itp.; rozwiązań jest wiele, oczywiście im bardziej skomplikowane sterowanie tym droższe
  • kupując grzejnik musimy zakupić także armaturę grzejnikową czyli zawory: termostatyczny i powrotny; od rodzaju zakupionej armatury zależeć będzie estetyka podłączania grzejnika do instalacji c.o. o czym piszę w dalszej części artykułu.
Przy zakupie grzejnika łazienkowego i grzałki elektrycznej mamy do wyboru kilka możliwości montażu grzałki elektrycznej. Najłatwiejszy jest montaż grzałki w grzejniku, który posiada podłączenie do instalacji pośrodku grzejnika, najczęściej w rozstawie 50mm. Wtedy jeden z kolektorów pionowych grzejnika, z lewej lub prawej strony, posiada gwintowany otwór do wkręcenia grzałki. Mamy wtedy możliwość podłączenia grzałki nawet kilka lat po zamontowaniu grzejnika. Nie wszystkie grzejniki z podłączeniem centralnym posiadają fabrycznie przygotowane gwintowane otwory do wkręcenia grzałki w jeden z pionowych kolektorów. Przy zamawianiu grzejnika należy się upewnić czy grzejnik posiada takie otwory. Jeżeli nie to musimy przy zamówieniu zaznaczyć, że grzejnik ma posiadać dodatkowy otwór do podłączenia grzałki, z lewej lub prawej strony grzejnika.
(z materiałów firmy Instal Projekt)
Jeżeli mamy do czynienia z grzejnikiem z podłączeniem do instalacji z lewej i prawej strony grzejnika to estetyka podłączenia zależy od wiedzy inwestora lub instalatora. Rozwiązań jest klika. Zacznę od najbardziej ostatnio rozpowszechnionego.
Otóż od kilku lat na rynku spotkać możemy zawory zintegrowane z tzw. trójnikiem do grzałki. Mogą to być zarówno zawory termostatyczne (zobacz jak tutaj)  jak i powrotne (np. tutaj). Konstrukcja zaworów umożliwia zamontowanie grzałki bezpośrednio przez korpus zaworu; także w tym wypadku mamy możliwość zamontowania grzałki w okresie późniejszym. Zastosowanie tego typu zaworów powoduje, że podłączenie grzejnika jest bardzo  estetyczne co widać na poniższym zdjęciu. Osie rur instalacji c.o. pokrywają się z osiami kolektorów pionowych grzejnika i jeżeli zamawiamy zawory termostatyczny i odcinający tego samego producenta to usytuowanie ww. rur jest na tej samej wysokości.

(z materiałów firmy Enix)
Inną możliwością estetycznego podłączenia grzałki jest montaż zaworu z tzw. rurką zanurzeniową (zobacz tutaj) do jednego z kolektorów grzejnika, prawego lub lewego, oraz grzałki do drugiego wolnego kolektora. Zawór z rurką zanurzeniową jest sprytnym rozwiązaniem umożliwiającym podłączenie zasilania i powrotu do jednego króćca grzejnika. Ciepła woda zasilająca grzejnik kierowana jest poprzez długą rurkę zamontowaną w zaworze tak aby nie mieszała się ona z wodą powrotną. Jest to bardzo dobre rozwiązanie szczególnie dla niskich grzejników łazienkowych. Ale uwaga: wyższych niż długość rurki zanurzeniowej! 
(z materiałów firmy Terma)
Na koniec przykład podłączenia grzałki przez trójnik, który niektórzy producenci dodają w komplecie z grzałką lub można go zakupić oddzielnie. Rozwiązanie takie stosuje się coraz rzadziej tym bardziej, że w przypadku zamontowanych już grzejników wymaga przeróbki podejść rur pod grzejnik a gdy montujemy nowy grzejnik najlepiej zamontować próbnie grzejnik razem z zaworami tak aby określić dokładnie rozstaw i wysokość podejść rur pod grzejnik (rozstaw rur będzie mniejszy niż rozstaw kolektorów pionowych grzejnika co widoczne jest na poniższym zdjęciu). Zaletą takiego rozwiązania jest mozliwość zastosowania tanich zaworów niklowanych.

(z materiałów firmy Terma)

I na koniec kilka istotnych uwag:
  • grzałkę montujemy zawsze od dołu grzejnika, nigdy nie od góry
  • przed włączeniem grzałki jeden z zaworów powinien być otwarty a drugi zamknięty (najwygodniej jest przykręcić maksymalnie głowicę termostatyczną do pozycji z gwiazdką lub "0"). Pozostawienie jednego z zaworów w pozycji zamkniętej uniemożliwi wzrost ciśnienia wody w grzejniku na skutek wzrostu temperatury wody co w przypadku pozostawienia obydwóch zaworów zamkniętych doprowadziłoby do wycieku wody przez odpowietrznik a w skrajnym przypadku do rozszczelnienia grzejnika. Z kolei pozostawienie obydwóch zaworów otwartych spowoduje grawitacyjny obieg podgrzanej wody w instalacji i ciągłą pracę grzałki a nie o to nam chodzi.
  • w przypadku grzejników z podłączeniem bocznym montaż grzałki jest wyjątkowo prosty. Wykręcamy korek w jednym z kolektorów pionowych i w jego miejsce wkręcamy grzałkę.
  • planując montaż grzejnika z grzałką weźmy pod uwagę wysokość, na której montujemy grzejnik (chodzi o odległość dolnej krawędzi grzejnika od posadzki). Przy wysokości montażu mniejszej niż długość grzałki każdorazowy montaż i demontaż grzałki (np. w przypadku awarii grzałki) będzie wymagał zdjęcia grzejnika ze ściany a więc spuszczenia wody z instalacji czyli w konsekwencji więcej pracy i więcej pieniędzy. 
  • niektóre z grzejników łazienkowych o małej wysokości nie nadają się do montażu grzałki gdyż długość grzałki może być wyższa od wysokości grzejnika
  • możemy spotkać na rynku grzejniki z bardzo wąskim kolektorem pionowym, do którego nie pasuje standardowa grzałka tylko specjalnie dedykowana, o odpowiedniej konstrukcji elementu grzejnego (np. grzejnik Accolade firmy JAGA).
Myślę, że nie wyczerpałem tematu związanego z grzejnikami "prawie" elektrycznymi ale mam nadzieję, że niektórym Czytelnikom przybliżyłem wystarczająco tę tematykę.

piątek, 24 października 2014

Ogrzewanie obiektów sakralnych cz.1

Temat, z którym zetknąłem się ostatnio kilka razy i stanowił dla mnie niezłe wyzwanie. Sprawa dotyczyła zmiany ogrzewania dwóch poznańskich kościołów; jednego zabytkowego, ponadstuletniego i drugiego wybudowanego w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku a więc stosunkowo niedawno. W obydwóch kościołach problemem były duże rachunki za ogrzewanie ale nie tylko.
W kościele garnizonowym przy ul. Szamarzewskiego źródłem ogrzewania były stare grzejniki żeliwne, z co najmniej kilkudziesięcioletnim rodowodem, wielokrotnie malowane a więc z grubą warstwą farby stanowiącej niezłą izolację. Poza tym grzejniki usytuowane były za drewnianymi ławkami a więc część ciepła tracona była na ogrzewanie ławek zamiast zimnego powietrza. Grzejniki oczywiście nie posiadały zaworów termostatycznych tylko stare zardzewiałe pokrętła, które strach było ruszyć. No i oprócz grzejników ciepło było oddawane przez nieizolowane rury stalowe o dużej średnicy co jest w tej chwili, przy ogrzewaniu niskotemperaturowym, kompletnie pozbawione sensu (wcześniej wymieniono stare kotły węglowe na nowoczesne kotły gazowe) . Ciepło powinny oddawać grzejniki a nie rury, które nieizolowane oddają  mało efektywnie ciepło do otoczenia i do grzejników dociera woda o niższych parametrach niż powinna.
Ponieważ w grę wchodziła tylko wymiana grzejników na bardziej energooszczędne założyłem, ze nie mogą to być grzejniki, które część ciepła oddają przez radiację czyli promieniowanie gdyż nadal istniałby problem strat ciepła na ogrzewanie ławek. Poza tym grzejniki musiały mieć moc odpowiadającą co najmniej mocy dotychczasowych grzejników żeliwnych.
Wybór padł na bardzo wydajne grzejniki konwektorowe Jaga Strada, o których więcej można przeczytać tutaj. Zamontowaliśmy grzejniki w miejscu dotychczasowych grzejników żeliwnych z tym, że ławki już nie były podgrzewane tylko powietrze ( w grzejnikach konwektorowych obudowa grzejnika jest chłodna gdyż podgrzaniu ulega tylko powietrze wewnątrz obudowy) .  Ze względu na możliwość kradzieży bądź manipulacji przy głowicach termostatycznych zamontowaliśmy na rurze zasilającej grzejniki, przy każdej z bocznych naw, dodatkowe zawory termostatyczne, na których zamiast głowic termostatycznych zamontowane są siłowniki elektrotermiczne połączone bezprzewodowo z programowalnym regulatorem temperatury (więcej tutaj). Istnieje więc możliwość programowania w kościele czasów z temperaturą normalną oraz obniżoną.
Poniżej zdjęcia z wnętrza kościoła po wymianie grzejników (zdjęcia zrobione przed zaizolowaniem rur).


Z lewej strony grzejnika widoczny siłownik zamontowany na rurze zasilającej
Drugi z kościołów to Parafia pw. Nawrócenia św. Pawła na osiedlu Piastowskim. Kościół był budowany w czasach kiedy ceny energii cieplnej były na tyle niskie, że nikt nie zwracał uwagi na oszczędności przy projektowaniu systemu grzewczego. Zaproponowano wtedy kuriozalne wg mnie rozwiązanie. Otóż wymurowano sporej wielkości kanał opasający kościół wokół  od wewnętrznej strony fundamentów. Kanał ma wymiary mniej więcej 150x100cm (wysokość x szerokość). Na ścianie kanału umieszczono rury stalowe o średnicy kilku cali i długości kilku metrów, po kilka rur jedna nad drugą. W posadzce kościoła przygotowano podłużne otwory z kratką, przez które ciepłe powietrze ogrzane przez rury miało unosić się w górę i ogrzewać wnętrze świątyni. Dopóki instalacja była zasilana z sieci miejskiej a ceny były regulowane odgórnie nikt nie zwracał uwagi na efektywność tego rozwiązania. Poza tym kościół nigdy nie był dostatecznie ogrzany (czyli do temp. mniej więcej 11-12°C).
Gdy cena energii z sieci cieplnej została uwolniona i koszt ogrzewania zaczął znacznie obciążać budżet parafii zainstalowano kotły gazowe. Nadal jednak w kościele było zimno a koszty ogrzewania były ciągle wysokie.
Proboszcz zwrócił się do mnie z prośbą o znalezienie rozwiązania, które umożliwiałoby dogrzanie kościoła a jednocześnie zmniejszyło koszty ogrzewania. Kiedy zszedłem do kanału to czułem się jak w saunie (trwał okres grzewczy). Rury, w których płynęło kilka tysięcy litrów wody były gorące jednak powietrze wychodzące z kanału miało temperaturę zaledwie kilkanaście stopni Celsjusza. Rury ogrzewały więc wnętrze kanału i jego mury a nie było cyrkulacji powietrza z wnętrza kościoła do kanału i z powrotem.


Zaproponowałem dwa rozwiązania:

1. zaizolowanie od strony kanału otworów w posadzce i stworzenie w ten sposób wanien kanałowych o wymiarach od 400mm do1400mm, głębokości 40cm i szerokości 30cm (strop nad kanałem miał ponad pół metra grubości). w tak przygotowanych wannach kanałowych zaproponowałem montaż 39 wymienników kanałowych QUATTRO 270 firmy Regulus (więcej tutaj) o całkowitej mocy grzewczej ok. 23kW. Zaletą tego rozwiązania było to, ze grzejniki były niewidoczne.

Otwór w posadzce zamknięty stalową kratką
2. montaż grzejników przy ścianach w nawach kościoła, zasilanych z nowej instalacji z rur miedzianych poprowadzonej wewnątrz kanału i połączonej z grzejnikami przez otwory w stropie kanału. Zaproponowałem grzejniki płytowe Galant Plus o wysokości 20cm niemieckiej firmy HM Heizkörper (więcej tutaj). Przy okazji należało podwyższyć mocowanie ławek tak aby zachować odpowiednią odległość pomiędzy ławką a grzejnikiem. Łączna moc grzewcza 21 grzejników wyniosła 56kW.

Drugie z rozwiązań było korzystniejsze cenowo a moc grzejników ponad dwukrotnie wyższa od mocy grzejników kanałowych dla tych samych parametrów instalacji. Tak więc wybrany został wariant drugi. Przy okazji wystąpiła potrzeba ogrzania prezbiterium ale tak aby grzejniki nie były zbyt widoczne a jednocześnie nie przeszkadzały podczas mszy. Tutaj znakomicie zdały egzamin grzejniki Jaga Mini o wysokości zaledwie 8cm, które pomalowane na odpowiedni kolor znakomicie wtopiły się w otoczenie (podobnie jak grzejniki Galant) co widać na zdjęciach poniżej. Dodam, że przy okazji zamknięto kanały od spodu tak aby zimne powietrze z nieogrzewanego już kanału nie wychładzało kościoła. Podobnie jak w poprzednim opisywanym kościele zastosowano system bezprzewodowy Euroster  do regulacji temperatury w kościele.

Grzejniki Galant Plus w odpowiednio dopasowanym kolorze do otoczenia


Prezbiterium z dwoma grzejnikami konwektorowymi Jaga Mini
Mało widoczny grzejnik na tle ceglanej ściany prezbiterium

Wkrótce więcej na temat ogrzewania kościołów i problemach z tym związanych.